Elektroniczna widzialność w górach. GOPR i TOPR stawiają na otwarte standardy

Elektroniczna widzialność w górach. GOPR i TOPR stawiają na otwarte standardy

14 września, 2026 0 przez michaldybowski

Górskie służby ratownicze rozbudowują w Tatrach i Beskidach infrastrukturę elektronicznej widzialności, czyli naziemnych odbiorników rejestrujących pozycje statków powietrznych. Materiał opublikowany 14 września 2026 r. przez portal dlapilota.pl opisuje rozwiązanie, które w polskich warunkach jest rzadkością: zamiast jednego zamkniętego systemu jednego dostawcy, GOPR i TOPR postawiły na zestaw otwartych standardów.

Co dokładnie zbudowano

Sieć opiera się na wielosystemowych odbiornikach naziemnych, zdolnych odbierać jednocześnie sygnały kilku protokołów. Obsługiwane są:

  • OGN, czyli Open Glider Network,
  • ADS-L — lekki standard rozgłaszania pozycji dla lotnictwa ogólnego,
  • ADS-B,
  • FLARM,
  • FANET, używany przez paralotniarzy,
  • Remote ID, wymagany dla części operacji bezzałogowych,
  • PilotAware.

Kluczowa jest lokalizacja. Odbiornik umieszczony na Kasprowym Wierchu pracuje z wysokości, która w praktyce zastępuje kilkanaście stacji nizinnych. W materiale podano przypadek odbioru sygnału z szybowca o znakach SP-3321 z odległości blisko 240 kilometrów — to warunki wyjątkowe, ale regularny zasięg rzędu stu kilometrów jest dla takiego punktu normą.

Ile to kosztuje

Skala wydatków jest tu istotna, bo tłumaczy, dlaczego projekt w ogóle powstał oddolnie. Odbiornik naziemny wraz z instalacją to wydatek rzędu pięciu tysięcy złotych. Tracker pozycyjny montowany na pokładzie statku powietrznego zaczyna się od trzystu złotych. Dokładność wyznaczenia pozycji metodą multilateracji sięga około stu metrów.

Dla porównania: pojedyncze postępowanie na system zarządzania ruchem bezzałogowym w Polsce liczone jest w setkach milionów złotych. Nie są to rozwiązania równoważne funkcjonalnie, ale różnica rzędów wielkości pokazuje, że warstwa podstawowej świadomości sytuacyjnej nie musi być droga.

Dlaczego otwarte standardy

Wybór otwartych protokołów ma trzy konsekwencje praktyczne. Po pierwsze, ratownik widzi ruch niezależnie od tego, jakiego urządzenia używa pilot szybowca, paralotniarz czy operator drona — nie trzeba narzucać jednego producenta. Po drugie, dane pozostają w rękach służby, a nie w chmurze dostawcy, co ma znaczenie przy operacjach ratunkowych. Po trzecie, sieć da się rozbudowywać przyrostowo, stacja po stacji, bez przetargu obejmującego cały kraj.

Ograniczenia też są realne. Elektroniczna widzialność działa tylko wtedy, gdy druga strona nadaje. Statek powietrzny bez transpondera ani trackera pozostaje niewidoczny — a w górach to wciąż znaczna część ruchu.

Kontekst dla Polski

Rzecz ma wymiar szerszy niż ratownictwo. Polska dyskusja o U-space i o cyfryzacji dolnej przestrzeni powietrznej toczy się głównie wokół dużych programów instytucjonalnych. Tymczasem dwie organizacje ratownicze pokazały, że warstwę informacyjną da się zbudować z komponentów dostępnych na rynku, w budżecie, który mieści się w rocznych kosztach utrzymania jednego śmigłowca.

Druga obserwacja dotyczy odpowiedzialności. Jeżeli infrastruktura powstaje poza systemem regulacyjnym, to poza systemem pozostaje też pytanie o jej utrzymanie, ciągłość i status prawny danych. To nie jest zarzut wobec GOPR i TOPR — to wskazanie miejsca, w którym administracja lotnicza powinna dołączyć do projektu zamiast obserwować go z boku.

Dla czytelników latających wniosek jest prosty: tracker za trzysta złotych sprawia, że w razie zdarzenia w górach ratownik ma punkt wyjścia zamiast kwadratu poszukiwań. To najtańsza inwestycja w bezpieczeństwo, jaka jest dziś dostępna lotnictwu ogólnemu.

Źródła

  • Paweł Korzec, „Góry, drony i otwarte standardy. Infrastruktura GOPR i TOPR dla bezpieczniejszego lotnictwa ogólnego”, dlapilota.pl, 14.09.2026, dlapilota.pl.
  • Materiały i archiwa GOPR przywołane w cytowanej publikacji.

Opracowanie własne redakcji Wylatani. Parametry techniczne podano za materiałem źródłowym i pozostają do potwierdzenia u operatorów sieci.

Fot. Jakub T. Jankiewicz / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0plik źródłowy. Zdjęcie ilustracyjne, nieprzedstawiające opisywanego zdarzenia. Materiały ilustracyjne wydawców cytowanych w tekście — grafika: GOPR i drony, źródło: archiwa GOPR, za dlapilota.pl — oryginał grafiki